S-300 VI Maszt, żagiel i prace końcowe

czwartek, 27 sierpnia 2020 06:00 Piotr
Drukuj

Równolegle do kaduba idą inne prace. Postanowiłem je wyodrębnić w osobnym wątku.

A/ Maszt

Początkowo maszt miał powstać w technice usta ptaka, nawet listewki pociąłem, kupiłem odpowiedni frez. Koniecznie chcę mieć likszparę i w tej technice jest to trochę utrudnione, trzeba by było wyfrezować kanał przed sklejaniem, ale poszczególne listewki i tak są małe wiec przy tej średnicy masztu to nie realne. Oczywiście można likszparę dokleić - też to brałem pod uwagę.

Ostatecznie przy maszcie średnicy 60 mm zdecydowałem się skleić tradycyjnie dwa kawałki listew, które wcześniej sfrezuję pod likszparę. Listewki i usta ptaka może w ramach nauki i eksperymentu wykorzystam przy bomie

29.08.2020 Frezowanie otworu likszpary, frez półokrągły 12,5 mm więc w sam raz.

Maszt kleję E5+PAC, przed sklejeniem likszpara dostała 2 x Wood Primer 12 i 2 x lakier ochronny Epifanes Clear Varnish Gloss

03.09 Wyciąłem frezarką kanał likszpary. Jednak to dobry pomysł by tę operację wykonać po sklejeniu, jest równo. Najpierw oczywiście płaszczyznę likszpary i powierzchni po której idzie prowadnica frezarki zeszlifowałem na prawie gładko. Frez 4mm.


Następnie dążymy do okręgu czyli najpierw ośmiokąt potem wygładzam pozostałe kanty aż będzie docelowy kształt.

Dwa słowa o sklejeniu łat. Listwy były sezonowane i pomimo że były ściśle ułożone wykazywały tendencję do skręcania.
Dla tego nie patrzyłem na słoje ale na kierunek "uciekania" liniowości. Dobrałem dwie łaty o podobnym wygięciu i skleiłem je z przeciwnymi strzałkami ugięcia. W ten sposób ładnie mi się wyprostowały na całej długości. Widać to na fotografii z ośmiokątem, są tam tylko dwa punkty podparcia, a maszt trzyma linię.


Maszt i boom zabezpieczę trochę inaczej niż kokpit. Dam 2 razy impregnat gruntujący vidaron i pociągnę lakierobejcą. Może nie po żaglowemu z użyciem ochrony "ogrodowej", ale lakierobejca jest "miękka" - bardziej elastyczna, a maszt mocno pracuje więc wydała mi się OK. Mam świadomość że olej D1 i D2 jest lepszym rozwiązaniem ;)
Zamocowałem okucia, robione samodzielnie (na razie sam impregnat):
Trochę nieprofesjonalne zakucie linek, ale całe miasto objechałem żeby ktoś mi to zawalcował, nie udało się. Znalazłem zużyte gniazdo wieloklinowe, rozciąłem na pół + 5 kg młot i zakute. Plus taki ze zużyty wieloklin był nieregularny wiec docisk nie jest równomierny i linka powinna się ładnie zaklinować. Każda tuleja była bita w trzech punktach.

Z drugiej strony jest regulacja naciągu:

Maszt ma wyciętą frezem szczelinę na kątownik blokujący stopę masztu (obecnie są trzy listewki pod stopę a nie jedna - podmienię fotkę jak zrobie, na jednej wkręty za blisko krawędzi)

No i jeszcze bez linek wyglądał tak:

B/ Żagiel

Szyję sam, do nauki wykorzystam materiał który już wystąpił na szkutnikamator kilka razy-  OXFORD o gramaturze 300g /mb, powleczona poliuretanem. Poza tym to tylko 3,67m^2, Nadaje się do zewnętrznych daszków to i do pływania weekendowego też starczy ;)

Do rozkroju wykorzystuję program Sailcut CAD. Do tego celu jest idealny - oczywiście pod warunkiem poprawnego wpisania wszystkich parametrów !!

Po wycięciu brytów:

Obszyte brzegi i wszyta liklina:

Wszystkie rogi maja po dwóch stronach 3 nakładki wzmacniające, w sumie daje to 7 warstw materiału.

I gotowy żagiel, jeszcze bez remizek, ale już ma kieszenie na listwy.

Podobnie wyszyty został fok, aczkolwiek poszło łatwiej bo nie ma tu efektu 3D, czyli delikatnego wygięcia środkiem ;)

A+B czyli gotowe

Wodowanie

Ostatnie przygotowania do wyjazdu nad wodę, pojawiła się nazwa na burtach ;) Dlaczego Zośka - było kilka propozycji i rodzina wybrała ...

Ciężko pływać i nagrywać więc na razie mało fotek z wody. Postaram się jeszcze coś nagrać następnym razem.

no i na koniec kawałek filmu z tego momentu (coś nie chce wstawić okienka wideo więc link):

Film
No i po pierwszej wyprawie mam kilka rzeczy do poprawienia. Pływałem na dużym stawie 250 x 250m - tylko taki mam do dyspozycji w promieniu 50 km. Kółeczka na stałe nie sprawdziły się tutaj. Na 15m od brzegu i wokół wysp były wodorosty które skutecznie były wyłapane przez os kółek, z tego samego powodu musiałem wypływać na wiośle bez steru i miecza na głębszy teren. Jest to zbiornik po wyeksploatowanej żwirowni więc bliżej środka jest głęboko.
Ale już jak się wydostałem z "błotka" to się zaczęła fajna zabawa, no i rozmiar akwenu wymusił częsta zmianę kursu. Wyspa po środku tego nie ułatwiała. To było moje pierwsze pływanie na żaglach więc dopiero się uczyłem. Na szczęście szybko załapałem o co chodzi.

Żaglówka jest chyba za lekka na jedną osobę, wyraźnie dziób był w górze, nawet słychać chlupot wody pod spodem jak złapałem trochę wiatru. Wietrzyk do nauki był w sam raz 2 w porywach do 3. Parę razy fajnie przechyliło żaglówkę i naprawdę ektra poszybowała bajdewindem. Niestety nie mogłem sobie pozwolić na dłuższe pływanie i pozostał duży niedosyt. Powrót na brzeg to znowu porażka przez te wodorosty i pod wiatr połamałem plastikowe wiosło, muszę jednak zrobić drewniane, pancerne. Do nauki mam tylko ten akwen. No i z tymi kółkami muszę coś zrobić, fajne do wodowania i transportu ale chyba muszą być ściągane po zwodowaniu, może coś z prostą zawleczką?
Dałem zgodne z projektem prowadzenie szota grota, jest proste i lekko chodzi, ale mam kamizelkę (nie znam łódki i wody) z poduszką na plecach i często linka szota mi się tam zaplątywała, kilka razy też zaplątał się w "szelki" (nie wiem jak to fachowo się nazywa) rumpel. Zmieniam na tradycyjne z elementem talii.

Prace końcowe

Zmieniłem układ kół, wywaliłem oś i dałem nakładane, wchodza na ścisk i stabilnie prowadzi sie nawet po nierównościach, mocniej naciskam i kółka znikają ;) Poszedł w końcu lakier I warstwa Epifanes Clear Varnish Gloss. Złożyłem w końcu porządny bom z czterech listewek. No i zrobiłem drewniane wiosła i dulki bo plastikowym to można jedynie komary odganiać. Wszystko na foto:

No i w sobotę równo w południe zdechł wiatr, koniec pływania, ale mogłem puścić żaglówkę (bo już chyba można tak ją nazwać) samopas na wodę i kliknąć parę fotek.

Teraz  myślę że mogę zakończyć, jest jeszcze troche kosmetycznych prac, ale nie istotnych technicznie. Sumarycznie prace trwały około 3 letnie miesięce - 2019/2020 roku po godzinach pracy i całe soboty. Koszt około 2000zł ale żagle szyłem sam z tańszego materiału niż dakron i część materiałów miałem ze starych zapasów,  u mnie nic sie nie marnuje ;)

Nie moge doczekać sie sezonu 2021 i prawdziwej wody ...

Teraz wiem że w obecnej sytuacji (małe dzieci, praca itp.) wiekszy projekt nie miał by szans (z resztą nie tylko u mnie - jest wiele projektów które nie doczekały końca) więc pozostaje jedynie na przyszłość szukać czegoś większego do nie dużego remontu. Przyznaje się że czerpałem garściami z tego portalu ;)

Dziękuje za uwagę i do zobaczenia, na własnoręcznie zbudowanych okrętach na wodzie.

Piotr A.

p.s. Jeżeli ktoś jest zainteresowany budową tej łódki, prosze się nie przejmować zszywaniem w całość. Nastąpiła bardzo poważna korekta kształtu dna ! Nie będzie już potrzeby tak mocno maltretować sklejkę jak w moim przypadku. Aktualne plany są na stronie konstruktora Petrelka czyli Wojtka Kasprzaka   http://www.geneboat.cba.pl/@300/s300-3.html. Mi pozostanie w nagrodę za stres egzemplarz jedyny i niepowtarzalny ;)

25.02.2021 Pokleiłem etapy budowy w jedną relacje. Jak ktoś woli na skróty bez czytania to zapraszam na film ;)

Film

 

Poprawiony: czwartek, 25 lutego 2021 12:04  
Joomla SEO powered by JoomSEF