SzkutnikAmator.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Sklejkowe Żaglowe Petrelek S-300 S-300 VI Maszt, żagiel i prace końcowe

S-300 VI Maszt, żagiel i prace końcowe

Email Drukuj PDF

Równolegle do kaduba idą inne prace. Postanowiłem je wyodrębnić w osobnym wątku.

A/ Maszt

Początkowo maszt miał powstać w technice usta ptaka, nawet listewki pociąłem, kupiłem odpowiedni frez. Koniecznie chcę mieć likszparę i w tej technice jest to trochę utrudnione, trzeba by było wyfrezować kanał przed sklejaniem, ale poszczególne listewki i tak są małe wiec przy tej średnicy masztu to nie realne. Oczywiście można likszparę dokleić - też to brałem pod uwagę.

Ostatecznie przy maszcie średnicy 60 mm zdecydowałem się skleić tradycyjnie dwa kawałki listew, które wcześniej sfrezuję pod likszparę. Listewki i usta ptaka może w ramach nauki i eksperymentu wykorzystam przy bomie

29.08.2020 Frezowanie otworu likszpary, frez półokrągły 12,5 mm więc w sam raz.

Maszt kleję E5+PAC, przed sklejeniem likszpara dostała 2 x Wood Primer 12 i 2 x lakier ochronny Epifanes Clear Varnish Gloss

03.09 Wyciąłem frezarką kanał likszpary. Jednak to dobry pomysł by tę operację wykonać po sklejeniu, jest równo. Najpierw oczywiście płaszczyznę likszpary i powierzchni po której idzie prowadnica frezarki zeszlifowałem na prawie gładko. Frez 4mm.


Następnie dążymy do okręgu czyli najpierw ośmiokąt potem wygładzam pozostałe kanty aż będzie docelowy kształt.

Dwa słowa o sklejeniu łat. Listwy były sezonowane i pomimo że były ściśle ułożone wykazywały tendencję do skręcania.
Dla tego nie patrzyłem na słoje ale na kierunek "uciekania" liniowości. Dobrałem dwie łaty o podobnym wygięciu i skleiłem je z przeciwnymi strzałkami ugięcia. W ten sposób ładnie mi się wyprostowały na całej długości. Widać to na fotografii z ośmiokątem, są tam tylko dwa punkty podparcia, a maszt trzyma linię.


Maszt i boom zabezpieczę trochę inaczej niż kokpit. Dam 2 razy impregnat gruntujący vidaron i pociągnę lakierobejcą. Może nie po żaglowemu z użyciem ochrony "ogrodowej", ale lakierobejca jest "miękka" - bardziej elastyczna, a maszt mocno pracuje więc wydała mi się OK. Mam świadomość że olej D1 i D2 jest lepszym rozwiązaniem ;)
Zamocowałem okucia, robione samodzielnie (na razie sam impregnat):
Trochę nieprofesjonalne zakucie linek, ale całe miasto objechałem żeby ktoś mi to zawalcował, nie udało się. Znalazłem zużyte gniazdo wieloklinowe, rozciąłem na pół + 5 kg młot i zakute. Plus taki ze zużyty wieloklin był nieregularny wiec docisk nie jest równomierny i linka powinna się ładnie zaklinować. Każda tuleja była bita w trzech punktach.

Z drugiej strony jest regulacja naciągu:

Maszt ma wyciętą frezem szczelinę na kątownik blokujący stopę masztu (obecnie są trzy listewki pod stopę a nie jedna - podmienię fotkę jak zrobie, na jednej wkręty za blisko krawędzi)

No i jeszcze bez linek wyglądał tak:

B/ Żagiel

Szyję sam, do nauki wykorzystam materiał który już wystąpił na szkutnikamator kilka razy-  OXFORD o gramaturze 300g /mb, powleczona poliuretanem. Poza tym to tylko 3,67m^2, Nadaje się do zewnętrznych daszków to i do pływania weekendowego też starczy ;)

Do rozkroju wykorzystuję program Sailcut CAD. Do tego celu jest idealny - oczywiście pod warunkiem poprawnego wpisania wszystkich parametrów !!

Po wycięciu brytów:

Obszyte brzegi i wszyta liklina:

Wszystkie rogi maja po dwóch stronach 3 nakładki wzmacniające, w sumie daje to 7 warstw materiału.

I gotowy żagiel, jeszcze bez remizek, ale już ma kieszenie na listwy.

Podobnie wyszyty został fok, aczkolwiek poszło łatwiej bo nie ma tu efektu 3D, czyli delikatnego wygięcia środkiem ;)

A+B czyli gotowe

Wodowanie

Ostatnie przygotowania do wyjazdu nad wodę, pojawiła się nazwa na burtach ;) Dlaczego Zośka - było kilka propozycji i rodzina wybrała ...

Ciężko pływać i nagrywać więc na razie mało fotek z wody. Postaram się jeszcze coś nagrać następnym razem.

no i na koniec kawałek filmu z tego momentu (coś nie chce wstawić okienka wideo więc link):

No i po pierwszej wyprawie mam kilka rzeczy do poprawienia. Pływałem na dużym stawie 250 x 250m - tylko taki mam do dyspozycji w promieniu 50 km. Kółeczka na stałe nie sprawdziły się tutaj. Na 15m od brzegu i wokół wysp były wodorosty które skutecznie były wyłapane przez os kółek, z tego samego powodu musiałem wypływać na wiośle bez steru i miecza na głębszy teren. Jest to zbiornik po wyeksploatowanej żwirowni więc bliżej środka jest głęboko.
Ale już jak się wydostałem z "błotka" to się zaczęła fajna zabawa, no i rozmiar akwenu wymusił częsta zmianę kursu. Wyspa po środku tego nie ułatwiała. To było moje pierwsze pływanie na żaglach więc dopiero się uczyłem. Na szczęście szybko załapałem o co chodzi.

Żaglówka jest chyba za lekka na jedną osobę, wyraźnie dziób był w górze, nawet słychać chlupot wody pod spodem jak złapałem trochę wiatru. Wietrzyk do nauki był w sam raz 2 w porywach do 3. Parę razy fajnie przechyliło żaglówkę i naprawdę ektra poszybowała bajdewindem. Niestety nie mogłem sobie pozwolić na dłuższe pływanie i pozostał duży niedosyt. Powrót na brzeg to znowu porażka przez te wodorosty i pod wiatr połamałem plastikowe wiosło, muszę jednak zrobić drewniane, pancerne. Do nauki mam tylko ten akwen. No i z tymi kółkami muszę coś zrobić, fajne do wodowania i transportu ale chyba muszą być ściągane po zwodowaniu, może coś z prostą zawleczką?
Dałem zgodne z projektem prowadzenie szota grota, jest proste i lekko chodzi, ale mam kamizelkę (nie znam łódki i wody) z poduszką na plecach i często linka szota mi się tam zaplątywała, kilka razy też zaplątał się w "szelki" (nie wiem jak to fachowo się nazywa) rumpel. Zmieniam na tradycyjne z elementem talii.

Prace końcowe

Zmieniłem układ kół, wywaliłem oś i dałem nakładane, wchodza na ścisk i stabilnie prowadzi sie nawet po nierównościach, mocniej naciskam i kółka znikają ;) Poszedł w końcu lakier I warstwa Epifanes Clear Varnish Gloss. Złożyłem w końcu porządny bom z czterech listewek. No i zrobiłem drewniane wiosła i dulki bo plastikowym to można jedynie komary odganiać. Wszystko na foto:

No i w sobotę równo w południe zdechł wiatr, koniec pływania, ale mogłem puścić żaglówkę (bo już chyba można tak ją nazwać) samopas na wodę i kliknąć parę fotek.

Teraz  myślę że mogę zakończyć, jest jeszcze troche kosmetycznych prac, ale nie istotnych technicznie. Sumarycznie prace trwały około 3 letnie miesięce - 2019/2020 roku po godzinach pracy i całe soboty. Koszt około 2000zł ale żagle szyłem sam z tańszego materiału niż dakron i część materiałów miałem ze starych zapasów,  u mnie nic sie nie marnuje ;)

Nie moge doczekać sie sezonu 2021 i prawdziwej wody ...

Teraz wiem że w obecnej sytuacji (małe dzieci, praca itp.) wiekszy projekt nie miał by szans (z resztą nie tylko u mnie - jest wiele projektów które nie doczekały końca) więc pozostaje jedynie na przyszłość szukać czegoś większego do nie dużego remontu. Przyznaje się że czerpałem garściami z tego portalu ;)

Dziękuje za uwagę i do zobaczenia, na własnoręcznie zbudowanych okrętach na wodzie.

Piotr A.

p.s. Jeżeli ktoś jest zainteresowany budową tej łódki, prosze się nie przejmować zszywaniem w całość. Nastąpiła bardzo poważna korekta kształtu dna ! Nie będzie już potrzeby tak mocno maltretować sklejkę jak w moim przypadku. Aktualne plany są na stronie konstruktora Petrelka czyli Wojtka Kasprzaka   http://www.geneboat.cba.pl/@300/s300-3.html. Mi pozostanie w nagrodę za stres egzemplarz jedyny i niepowtarzalny ;)

Poprawiony: wtorek, 22 września 2020 08:53  

Komentarze  

 
#1 MarekJ 2020-09-18 22:45
Gratulacje za ukończoną budowę!!!
Podpadła mi trochę ta rolka do fału foka. Początkowo myślałem, że to do spinakera ale widzę, że jednak do foka. Jak widzisz fał nieładnie przechodzi przed fokiem. Spróbuj jednak w miejsce rolki zawiesić na jej osi zwykły bloczek.
To oczywiście detal, ale rzucił mi się w oczy :)
Pozdrawiam
 
 
#2 ASan 2020-09-21 05:19
Dzięki, jeszcze parę poprawek przed zimą i będzie koniec. Nie ma jeszcze lakieru jest tylko WP12, ale wykorzystuję ostatnie ciepłe dni i już pływam ;)
Brałem pod uwagę wiszący bloczek, ale pracował by mocno po maszcie i chciałem tego uniknąć, to tylko drewno i w dodatku miękkie. Tak jest bardziej elegancko. Fał prowadzę tak że zawraca po rolce w stronę masztu, minus że lina jedzie po śrubie (przydała by się tulejka), na szczęście fał to nie grot i siły przy stawianiu mniejsze. Na fotce z gotowego ożaglowania rzeczywiście odwrotnie lina idzie ;)
 
 
#3 koszut 2020-09-21 19:37
Piękna łódka, gratulacje.
Też uważam, że warto zaczynać od czegoś co da się skończyć w realnym czasie.
Pozdrawiam,
Adam
 

Niestety nie masz uprawnień do komentowania artykułów. Komentarze dodawać mogą tylko zarejestrowani użytkownicy portalu.

Zaloguj się!

Newsletter: Co nowego?



Wiadomość HTML?


Info

Witryna SzkutnikAmator.pl została utworzona, jest prowadzona i utrzymywana przez szkutnię adamboats.pl oraz sklep żeglarski SZTORMIAKI.PL

Wszelkie prawa zastrzeżone.