SzkutnikAmator.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home NARWAL900 S/Y #ZnaczyKapitan - remont po trochu Zamknięcie otworu studzienki po podniesieniu silnika #2/2: prace na miejscu, wodowanie wiosna 2019

Zamknięcie otworu studzienki po podniesieniu silnika #2/2: prace na miejscu, wodowanie wiosna 2019

Email Drukuj PDF

Ciąg dalszy opisu elementu zamykającego otwór studzienki po podniesieniu silnika, zwanego dalej deklem. Kształt od spodu jest oczywisty: dopasowany do otworu studzienki, zgodny z powierzchnią dna. Od góry jest stopka do oparcia jarzma z silnikiem, połączona z deklem laminatową kształtką, stanowi jeden, sztywny element. Opis jego wykonania jest częścią poprzedniego artykułu.

Uznałem, że wykonane prefabrykaty ścianki pionowej i ukosu są zbyt wiotkie. Postanowiłem dołożyć po 3 warstwy, dodatkowo przedłużyłem pionową ściankę, obawiając się, że będę musiał sztukować: wszystko zależy od kąta ukosu, bo górna jego krawędź musi trafić między otwory na rewizje. Na zdjęciu widać grubość ścianek, po docięciu na wymiar, przed fazowaniem. Teraz sztywność i grubość dorównuje bocznym ściankom.

Increase Increase
Poprawione prefabrykaty

Mechanizm otwierania dekla

Mechanizm został zaprojektowany podobnie jak mechanizm podnoszenia silnika. Jedyna różnica, to nierównej długości ramiona, co sprawia, że dekiel wykonuje ruch złożony z przemieszczenia po łuku i obrotu, chowa się pod wannę kokpitową i robi miejsce dla jarzma z silnikiem. Odebrałem zamówione elementy, pospawałem i zmontowałem całość. Musiałem dobrze przemyśleć montaż: problem ustalenia położenia stalowego jarzma względem krawędzi dekla rozwiązałem, budując skrzynkę ze sklejki, której ścianki owierciłem pod osie według płaskiego szablonu.

Increase Increase
Szablon montażowy i montaż mechanizmu dekla

Jak już miałem wszystko gotowe, podobnie jak w zeszłym roku, wybrałem z prognozy pogody dni ciepłe na tyle, żeby można było laminować i wziąłem kilka dni urlopu. Zacząłem od przygotowania miejsc do wlaminowania nowych elementów. Oszlifowałem wannę kokpitową od spodu, usuwając fragment starej pianki, miejsca przylaminowania bocznych ścianek i rewizji, od góry wannę w linii przylaminowania nowej tylnej ścianki. Wykonanie zamknięcia kabiny procentuje: sprzątanie ogranicza się tylko do zamkniętej przestrzeni: kabina i pokład są czyste. No, prawie. Środki ochrony osobistej też się sprawdzają: nawet nie poczułem że spaliłem kolejną szlifierkę. Czas poświęcony na wykonanie tymczasowej instalacji elektrycznej i podłączenie odkurzacza i sprężarki już się zamortyzował.

Ścianki przedłużające studzienkę przymocowałem na wkręty do elementu ustalającego ze sklejki i przylaminowałem z zewnątrz na całym obwodzie. Dla zaoszczędzenia czasu i ułatwienia laminowania nakładałem spoinę najpierw na folię na docelową grubość, potem nakładałem tak przygotowany „plaster” na łączone miejsce, wyciskając powietrze wałkiem:

Increase Increase
Przedłużenie studzienki

Od góry dokładnie ustawiłem i przylaminowałem tylną ściankę wanny kokpitowej. Kształtkę ustawiłem według szablonu i winkla, oparłem na ukośnie wkręconych od tyłu w ścianki wanny długich wkrętach, którymi mogłem dokładnie wyregulować położenie. Dorobiłem okucie z kwasówki z uchem od strony komory na belkę ścianki: zmniejszy to uszkodzenia przy wkładaniu i wyjmowaniu silnika i będzie na czym założyć ucho talii.

Increase Increase Increase
Tylna ścianka wanny

Po związaniu wymontowałem wszystkie elementy ustalające, obrałem folię i taśmę, wyciąłem fragment dna wanny za nową ścianką i przednią ściankę studzienki: nie usuwałem jej wcześniej, żeby wanna nie wisiała w powietrzu. Obrobiłem spoiny od wewnątrz pod laminowanie i dokładnie wysprzątałem z pyłu. Do wyznaczenia położenia osi ramion wymyśliłem sposób, przećwiczony uprzednio na szablonie: najpierw ustawiłem dekiel w dolnym położeniu i docisnąłem jarzmem silnika. W tej pozycji narysowałem łuki od ramion na ściankach. Następnie ustawiłem dekiel w pozycji otwartej, sprawdziłem czy nie ma kolizji z jarzmem i ponownie narysowałem łuki od ramion. Punkty przecięcia łuków wyznaczyły osie obrotu. Zamontowałem trzpienie i sprawdziłem działanie. Montaż trwał pół dnia. Całość pracuje jak zakładałem w projekcie: dekiel podnosi się do góry i przemieszcza do przodu z obrotem tak, że schodzi z drogi opadającemu jarzmu. Dekiel jest stabilny w obu pozycjach: zamkniętej i otwartej, wydaje się, że sprężyny nie są konieczne. Po zamknięciu jarzmo silnika opiera się na stopce dekla, dociskając go do dna studzienki.

Increase Increase
Ustawienie dekla z mechanizmem

Jak widać, wyszło krzywo. Żeby było zabawniej, działało. Żeby było jeszcze zabawniej, dostrzegłem to dopiero na zdjęciach po powrocie. Jak wczołgiwałem się do łódki to tego nie widziałem. Nie wiem jak to się stało, może dlatego, że jacht leżał na oponach przechylony na lewo. Z drogiej strony, gdyby się udało, byłbym uboższy o to doświadczenie: dekiel nie musi poruszać się w płaszczyźnie. Zostawiłbym, gdyby nie moje poczucie przyzwoitości.

Increase Increase Increase
Zamknięcie studzienki: ukos i pionowa ścianka

Wymontowałem dekiel wraz z mechanizmem, przyciąłem ukos i pionową ściankę na szerokość. Laminowanie poszło sprawnie, nakładanie „plastrów” z nasączonej żywicą tkaniny znacznie przyspieszyło pracę. Najpierw podlaminowałem spoiny pionowych ścianek z komorą studzienki, poszyciem i wanną. Następnie wlaminowałem ukos: od strony dna oparłem na szpachlówce z bawełny i mikrobalonów, oblaminowałem z obu stron, wyszło coś w rodzaju belki, na ściankach zamontowałem wkrętami. Następnie włożyłem pionową ściankę i oblaminowałem od strony komory. Oblaminowałem spoiny starych ścianek z nowymi od wnętrza komory i dolaminowałem tylną ściankę studzienki. Po związaniu spoin przyciąłem ścianki pionowe i oblaminowałem od strony achteru. Na zdjęciu już po zakończeniu i zamontowaniu rewizji:

Increase Increase
Przedłużenie komory studzienki

Rewizje

Jako rewizję do studzienki zakupiłem solidne drzwiczki rewizyjne z ramką, z grubego plastiku, z uszczelką, starannie okleiłem i wykonałem szablon otworu z tektury. W wybranym na bocznej ściance komory silnika miejscu wyciąłem otwór na rewizję, krawędź otworu obustronnie ukosowałem i zmatowiłem, z uwagi na szybko upływający czas i pogarszającą się pogodę (jednak!) wcisnąłem na szpachlówkę i herex. Obrałem z taśmy na tyle, żeby dało się otworzyć. Zdjęcia nie zrobiłem, bo mi wstyd. Poprawię na wodzie (czas!).

Noce jeszcze są zbyt zimne i rano żywica jeszcze się lepiła. Nastawiałem grzanie farelką i w tym czasie zajmowałem się innymi rzeczami np. usunąłem podejrzanie uginającą się podłogę w kiblu. Pamiętacie grzybki? Nalałem tam wtedy acetonu, zaszkodziło im na tyle, że nie odrosły, ale nadal nie dawało mi spokoju: jesieną wykonałem otwory, okazało się że pod sklejką jest herex. Po usunięciu podłogi, okazało się, że na dno nałożono kawałki herexu (luzem) na to przykręcono sklejkę do listew przymocowanych do ścianek, na to z kolei poliester z tkaniną: na całość + paski łączące ze ściankami. Okazało się, że zamkniętoporowy herex jednak jest nasiąkliwy. Wór ledwo zmieścił się w drzwiach.

Increase Increase
Kibel

Trzeba by to jakoś zabezpieczyć. Kolega podsunął pomysł, żeby po potraktowaniu antygrzybem pomalować emalią dla związania grzybni, jak dojadę z remontem do tego miejsca, usunę do zdrowego poliestru i nalaminuję trochę więcej tkaniny.

Wykonałem otwory pod odpływy w dnie wanny. W ten sposób pozbędę się większości piachu i brudów gromadzących się na dnie studzienki. Dokupiłem po dwa metalowe 1,5’ odpływy z wanny, przepusty burtowe i wąż do połączenia. Musiałem rozwiązać problem wykonania faz pod kryzy odpływów. Frezów o takim kącie nie znalazłem, użyłem otwornicy do drewna o średnicy otworu pod odpływ, po wykonaniu otworów wykonałem nią fazę, prowadząc krawędź po wykonanym uprzednio szablonie ze sklejki. Potem lekko papierem ściernym, ręcznie i można uznać że gotowe: nierówności wypełnią się siką. Wykonałem ostatnie, konieczne szpachlowanie.

Increase Increase

Increase Increase
Wykonanie otworów pod odpływy z wanny

Czasu było coraz mniej, musiałem więc improwizować: wykonałem szpachlówkę mieszając podkład epoksydowy z mikrobalonami. Zobaczę co z tego wyjdzie: skończyła mi się żywica, więc i tak nie mogłem zrobić na gotowo, w kolejnym etapie poprawię. Obiecuję.

Szpachlówkę wyrównałem pędzlem. Potem kolejna improwizacja, po której spodziewam się hejtu. Okazało się, że nie mam utwardzacza do poliestru. Zanim zamówię i przyjdzie, minie kilka dni a i tak trzeba poprawiać. Żeby epoksyd nie był wystawiony na UV, pomalowałem zwykłą białą emalią. Na pierwszy rzut oka nie widać różnicy. Przy szlifowaniu przed poprawkami przynajmniej będę widział, czy dojechałem do laminatu.

Increase Increase Increase

Increase
Malowanie

Ponownie zamontowałem mechanizm na łączniku dekla, tym razem mierząc wszystko DOKŁADNIE, już bez szablonu. Przy okazji zaszpachlowałem zbędne otwory i pomalowałem podkładem i antyporostem.

Increase
Gotowy dekiel

Jeszcze w garażu przygotowałem silnik. Usunąłem zatyczkę bocznego wydechu w kolumnie, lekko rozwierciłem i wkleiłem na szpachlówkę króciec do wężyka, żeby wyprowadzić wydech poza komorę. Na spodzinę naciągnąłem dętkę od kółka do taczki.

Montaż

Drugi etap prac na miejscu zacząłem od montażu mechanizmu dekla, przy czym ponownie musiałem wykonać otwory w bocznych ściankach. Oprócz tego, że było krzywo, przeoczyłem jedną ważną rzecz: ustalenie luzu szczeliny między deklem a kadłubem. Ale, ostatecznie się udało, jedynie w ściankach jest sporo zbędnych otworów, do późniejszego zalaminowania. Jak już wszystko działało, przyszedł czas na silnik z manetką. Po zmontowaniu kołnierza napompowałem dętkę, aby wypełniła przestrzeń między kołnierzem a kolumną. Na koniec założyłem dekle rewizyjne. Nastąpiła długo oczekiwana chwila prawdy: całość działała jak zakładałem bez silnika, ale po jego założeniu nie da się unieść jarzma na tyle wysoko, żeby przerzucić dekiel: mimo przeniesienia ucha najniżej jak się dało, jarzmo z silnikiem trzeba dodatkowo unosić ręką, żeby podłożyć dekiel. Później zmienię talię na krótszą.

Increase
Studzienka z silnikiem i deklem

Montaż trwał 12 godzin, wszystko poszło zgodnie z planem. Rewizja okazała się dobrym pomysłem, bardzo ułatwiła montaż, ale śruby zdjąć się nie da. Szkoda. Zamontowałem odpływy: oznaczyłem i owierciłem burty pod przepusty, założyłem odpływy w wannie kokpitu i połączyłem wężami

Increase Increase
Przepusty

Wodowanie

Wlaminowałem rozetkę pod rewizję komory kokera. Wkleiłem ją na szpachlówkę, tkaninę nałożyłem tylko z zewnątrz, od środka wyrównałem na wyczucie:

Increase
Rewizja komory kokera

Postanowiłem trochę wzmocnić spoiny ścianek: uzupełniłem laminowanie do linii wody. Zamontowałem przepusty burtowe: w tej średnicy znalazłem tylko z tworzywa, ale z góry są prawie niewidoczne: na dnie pod pawężą i pod pomostem. Samo wodowanie poszło sprawnie: podnoszenie bramką, układanie na przyczepie, zwożenie do wody. Przy wodowaniu okryłem się hańbą: kupiłem za mało węża, więc podłączyłem tylko jeden odpływ, postanowiłem tak zostawić na kilka dni, a do nie podłączonego odpływu dopasowałem korek. Nie pomyślałem, że przepust też trzeba zatkać i miałem do wybrania spore wiadro wody. Wyobraźcie sobie, jak skoczyło mi ciśnienie, jak zobaczyłem tam wodę. Zeszło ze mnie chwilę później, jak ustaliłem przyczynę.

Sprzątanie

Po tym wszystkim sprzątanie zajęło cały dzień: odkurzyłem i umyłem całe wnętrze, zapakowałem wszystko do środka. Teraz wreszcie można się poruszać wewnątrz. Ale i tak było to pierwsze sprzątanie, powtórzyłem przed włożeniem materacy.

Ostatnie poprawki

Doszczelnienia, bo zauważyłem, że na wstecznym przy dużym gazie bierze wodę. Nie wiem, czy nie będzie kolejnych niespodzianek, zatem wiedziony doświadczeniem, kupiłem drugą pompkę zęzową. Poprzednio zakupienie pompki wystarczyło do zlikwidowania przecieków. Na zakończenie: wymiana fału grota na dłuższy (teraz grot podnoszony jest przez bloczek ), doklejenie fragmentu podłogi w wannie kokpitu, wykonanie fugi.

Przygotowanie do sezonu

Jak przed każdym sezonem: stawianie masztu: pozdrawiam pomocników :) sam nie daję rady, trzeba jakoś to rozwiązać, mycie pokładu karcherem (jak przejrzał!), taklowanie. Jak widać, UV’ka na foku się zamknęła. Można? Da się? Pozdrawiam obecnych i przyszłych profesjonalistów.

Increase Increase

Na wodzie

Inauguracja sezonu 2019

W majówkę zacząłem sezon, przygodą, zamiast uroczystych fajerwerków. Poświęciłem na to cały dzień. Zacząłem od ształu i ogólnych przygotowań, potem przepłynąłem na nową przystań. Pierwszy raz płynąłem sam, niestety było zimno i trochę padało.

Increase Increase
Pierwszy rejs

Płynęło się fajnie, na samym foku, baksztagiem i półwiatrem, prędkość czasami przekraczała 10km/h, przeciętnie było 8. W spokojniejszej chwili udało mi się zrobić kawę i coś zjeść. Płynąłem 4,5godziny.

Increase
Na nowym miejscu

Następnie wyciągnąłem zabrany w tym celu rower i wróciłem na starą przystań. Jechałem pod ten sam wiatr, który tym razem nie pomagał, mimo to jechałem godzinę krócej niż płynąłem.

Increase
Powrót

Przygoda ciekawa, fajnie było, ostatecznie przekonałem się, że żeglarstwo jest sztuką poruszania się powoli i donikąd, chorując przy tym z zimna i ponosząc olbrzymie koszty.

Pierwszy raz zdążyłem zgodnie z planem, zwodowałem tydzień przed, a do sezonu przygotowałem tydzień po Wielkanocy. Idea prefabrykacji elementów sprawdziła się, łącznie z wykończeniem na miarę minionej epoki, ale znacznie zmniejszyłem ilość pracy koniecznej do wykonania na miejscu. Mechanizmy działają na sucho i w wodzie, w zasadzie bez różnicy. Dekiel tymczasowo obsługiwany jest dokręconą do jarzma listewką ze sklejki: jak to się sprawdzi, zrobię lepiej, jak nie, wymyślę coś innego. Teraz rumpel koliduje z silnikiem po postawieniu go na deklu. Spodziewałem się tego, trzeba jak najszybciej zrobić nowy, podgięty do góry i przerobić talię do podnoszenia silnika, żeby zamknąć dekiel w czasie pływania, a nie na przystani lub na kotwicy.

Studzienka została wydłużona w stronę kabiny, zabrała 8cm z kokpitu i 27cm z kabiny podkokpitowej. Mała strata, bo w kokpicie i tak nie siedziałem maksymalnie z tyłu, a z planowanej kabiny podkokpitowej zajęła mniej użyteczne miejsce. Coś za coś: jachtu nie wydłużę. Póki co wszystko działa jak powinno. Podobnie jak poprzednio, mam nadzieję, że nie napracowałem się na próżno. Na razie jest OK, majówka była zimna i mało pływaliśmy, nadrabiamy w weekendy. Pierwsze wnioski już są, ale po sezonie napiszę, na ile się udało. Zdjęcia słabo wyszły, film na lądzie się nie udał, pod wodą widoczność na około 20cm, ale coś można obejrzeć:

Dekiel, pantograf, silnik

c. d. n.

Poprawiony: piątek, 24 maja 2019 08:58  

Komentarze  

 
#1 Administrator 2019-05-22 20:05
Michał czy Ty jesteś żonaty?
Jeśli tak to dbaj o żonę bo masz złotą kobitkę.
Rzadko która zrozumie że jak facet kupi łódkę to żona staje się tą "drugą"
:-)
Świtna robota - sam mechanizm wydaje się zegarmistrzowski - pewnie dopiero filmik pokaże jak to naprawdę działa
Pozdrówki
Adam
 
 
#2 Szpring Dziobowy 2019-05-24 09:29
Dobre pytanie, czas opowiedzieć coś o sobie. Tak, jestem żonaty. Admirałowa, jak piszesz, jest "złotą kobitką" :) ale łódka jest "tą drugą" :)
Mamy trochę inne podejście do życia, niż nakazują to nam nasze obyczaje: jesteśmy już na takim etapie, że związek, małżeństwo, rodzina nie wymaga takich poświęceń jak na początku: dzieci już dorosłe, poszły na swoje, czas zająć się sobą, wzorem emerytów z Europy Zachodniej. Teraz właśnie jest czas na siebie, swoje pasje i zainteresowania, na takim właśnie etapie dużo łatwiej o akceptację zainteresowań u drugiej strony. To dotyczy wszystkiego, jak wędkarstwo, motocykl, rower, kamper. Niektóre pasje można uprawiać razem, innymi się dzielić, jeszcze innymi nie. Admirałowa oczywiście pływa ze mną, a w remoncie pomaga pośrednio: przygotuje jedzenie, zadba o ubranie, wydaje się że zwykłe rzeczy, ale też ważne, nie tylko z powodu, że sam nie muszę się tym zajmować, ale to jest właśnie wyrazem tej akceptacji.
Przede mną jeszcze około 10..15 lat zdrowia i siły, które pozwolą na zakończenie remontu łódki. Za jakiś czas pojawią się wnuki, nigdy nie zamierzałem czekać na nie oglądając teleduperele. Nie zamierzamy też spędzać każdego weekendu na opiece nad wnukami, od tego są przede wszystkim rodzice. Dziadkowie: tak, ale bez przesady. W Skandynawii widziałem mnóstwo emerytów, w różnym wieku, różnego zdrowia, i w miarę możliwości jeżdżących po kraju rowerami, motocyklami, kamperami. Mało zajmują się wnukami, raczej odwiedzają. Nie jesteśmy tak radykalni, ale idziemy w tą stronę: z wnukami na łódkę, przynajmniej będą wiedzieć, że istnieje świat poza internetem.
 
 
#3 Szpring Dziobowy 2019-05-24 09:38
Cytuję Administrator:
Świtna robota - sam mechanizm wydaje się zegarmistrzowski - pewnie dopiero filmik pokaże jak to naprawdę działa

Mniej ważne zostawiłem na później: dzięki za słowa uznania :)
Nie jest zegarmistrzowski: inaczej by się zaciął, trzeba zapewnić odpowiednie luzy i co jakiś czas je kontrolować. zdarza się, że coś podejdzie pod dekiel lub stopę jarzma: to jest wada tego rozwiązania. Najczęściej miękkie wodorosty: nie są problemem, ale raz wpadł mi kołek i musiałem wyciągać przez rewizję. Jak zajdzie taka potrzeba, to się przerobi.
Będzie nowy filmik. Niestety na tym nie widać działania pod wodą, a o to najbardziej chodziło. Szkoda że tamten przepadł, chyba nie wyłączyłem nagrywania, komórka się rozładowała, jak naładowałem zapisu nie było. Poczekam na lepszą pogodę (wtedy trochę padało) żeby woda nie maiła struktury krupniku i spróbuję jeszcze zrobić ujęcie od strony kokera
 

Niestety nie masz uprawnień do komentowania artykułów. Komentarze dodawać mogą tylko zarejestrowani użytkownicy portalu.

Zaloguj się!

Newsletter: Co nowego?



Wiadomość HTML?


Info

Witryna SzkutnikAmator.pl została utworzona, jest prowadzona i utrzymywana przez szkutnię adamboats.pl oraz sklep żeglarski SZTORMIAKI.PL

Wszelkie prawa zastrzeżone.