SzkutnikAmator.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Quinto2 Marek buduje katamaran ze sklejki Katamaran Quinto2 ze sklejki - cz. 7

Katamaran Quinto2 ze sklejki - cz. 7

Email Drukuj PDF

 

Witam po długiej (znowu) przerwie.
Sezon 2016 zacząłem względnie wcześnie, bo w połowie kwietnia ale niestety za dużo nie zrobiłem. Praca zawodowa, obowiązki domowe i czas uciekł błyskawicznie. Miałem plan w tym sezonie zakończyć kadłub nr 1 ale jest to już nierealne.
Na pierwszy ogień poszły zakamarki w dziobie. Postanowiłem, że nie zostawię żadnej przestrzeni zamkniętej "na amen". Przestrzeń pomiędzy dziobnicą, a pierwszą wręgą (czyli nr 14), a następnie pod forpikiem, schowkiem dziobowym i przodem koi (w. 14-11) zamknąłem deklami Holta.
Otwory pod dekle wzmacniam pierścieniem ze sklejki, bo do jednej warstwy 6mm to nie ma nawet jak ich przykręcić.

 

Poprzedni sezon zakończyłem wycięciem w jednym kawałku "poszycia" koi dziobowej. Teraz przyszedł czas na otwory bakist i wklejenie całości. Ponieważ - jak wspomniałem w poprzedniej relacji - popełniłem błąd w trasowaniu koi i wyszła miejscami za wąska, postanowiłem od spodu podkleić szerokie paski szklane, które po włożeniu koi na miejsce zostały przylaminowane do burt i koja została jakby podwieszona, choć oczywiście jest normalnie oparta na wręgach. Szczeliny będące wynikiem pomyłki wypełniłem zagęszczoną i zabarwioną pyłem drzewnym żywicą. Po polakierowaniu wyszło całkiem nieźle. I tak zakryje to materac.

 

Przed wklejeniem polakierowałem bakisty pod koją trzema warstwami podkładu. Finalnie chyba będę bakisty lakierował na biało.

 

 

 

 

Następnie wkleiłem brakujące pokładniki. Miałem je wstępnie przygotowane w ubiegłym sezonie. Jest z tym trochę roboty. Pokładniki mają zewnętrzny promień 2 m. Wykonywane są poprzez sklejenie trzech warstw sklejki. Trzeba zatem najpierw wyciąć te łuki, potem skleić, wyrównać szlifierką do ładnego łuku i przykleić do wręg...

 

 

No i wyszedłem z dziobu, bo tam wąsko, niewygodnie i prawie wszystko zrobione. Idziemy na rufę gdzie ma być kambuz, a w nim lodówka...

Pierwotnie myślałem, że zabudowę kambuza zostawię sobie na później i najpierw wykonam gniazdo belki rufowej jako ostatni istotny element konstrukcyjny ale wyszło, że tak się nie da, bo tu jedno do drugiego się dokleja i kambuz musi być najpierw. No trudno...

Zacząłęm od wzdłużników z których lewy (na zdjęciach prawy) jest jednocześnie konstrukcją szafki, a prawy (na zdjęciach lewy) jest podparciem dolnego stopnia zejściówki. Do kabin w katamaranie Quinto2 wchodzi się z boku, a nie od rufy jak w jednokadłubowcach.

 

 

Zaczęło przybywać. Z lewej przestrzeń na lodówkę, górne wzdłużniki, widać też powstającą kontrukcję stopnia zejściówki i przymiarkę blatu.

 

Widoczne na zdjęciach zacieki to niestety wynik nieszczelności mojego dachu. Sklejce Okoume nie szkodzi ale wygląda źle. Dążę do zamykania kolejnych fragmentu jachtu aby można było je polakierować podkładem. Oczywiście nadal będę musiał uważać na ewentualną, niepożądaną wodę ale przynajmniej te brzydkie zacieki się nie zrobią.

Wkleiłem ściankę szafki rufowej kambuza. Otwory na drzwiczki mam prawie wycięte. Dotnę do końca później.

 

No i skończony dolny schodek

 

 

Zacząłęm myśleć jak najłatwiej (bo raczej nie najlepiej) zaizolować lodówkę i w międzyczasie cofnąłem się do mesy żeby skończyć koję. Najpierw standardowa zabawa z wycinaniem otworów do bakist i wklejaniem podpórek do ich pokryw. Gdy się uporałem, wkleiłem koję.

 

Generalnie przestałem aż tak bardzo kombinować z dociskaniem elementów przy klejeniu za pomocą różnych wynalazków. Jak trzeba to dziurka, wkręt i do przodu. Zalanie potem otworu po nim żywicą trwa chwilę, a kombinowanie z jakimiś dociskami jest czasochłonne i nie zawsze skuteczne.

Listwa czołowa koi z rantem przeciw zsuwaniu się materaca i na koniec przykręcone i przyklejone dębowe wsporniki drugiej części koi.

 

Trochę tutaj oszukuję kolejnością, bo w rzeczywistości przeskakiwałem cały czas pomiędzy kambuzem i mesą, ale relacja była by wtedy bardzo chaotyczna. Wróciłem do kambuza. Po zaopatrzeniu się w 2m2 pianki herex o grubości 2cm przystąpiłem do izolacji lodówki. Arkusze Herexu wybrałem w postaci kostki, łatwiej to dopasować do krzywizny burty.

Czytałem na szkutniku opis budowy lodówki z jakiś spawanych arkuszy plastiku. To pewnie było by ładniej ale spawanie plastiku to sprawność zupełnie mi nieznana. Do tego nie mam sprzętu i finalnie odpuściłem.

Izolację zrobiłem o grubości 4 cm. Może wystarczy. Najwyżej kupię większy solar... ;-) Pierwszą warstwę przykleiłem żywicą, następną - pianką montażową. Potem wnętrze wyszpachluję, wyszlifuję i polakieruję na biało. Agregat chłodniczy to pieśń przyszłości. Nie będę teraz wydawał na to kasy. Zamontuję gdy wytrwam, zbuduję drugi kadłub i je połączę :) Miejsce na niego jest w achterpiku czyli "za ścianą" montaż bezproblemowy.

Pierwsza warstwa wklejona

Przymiarki drugiej i obydwu warstw górnych (bod blatem)

 

 

 

Trochę nie wiedziałem jak zrobić tą górną izolację. Lodówka ma być oczywiście "górno wejściowa". Otwór wejściowy wytnę w blacie kambuza z przyklejoną już izolacją. Mam pomysł wycięcia go ustawiając brzeszczot wyrzynarki pod kątem. Wtedy od razu uzyskam skośny rant który zabezpieczy pokrywę przed wpadaniem do środka :). Zobaczymy co z tego wyjdzie....

W każdym razie po wpasowaniu górnej izolacji, wywierciłem w blacie dwa otwory, położyłem go na miejscu i dwoma wkrętami przymocowałem wstępnie do niego izolację. Podniosłem blat z w umocowaną izolacją. Wtedy już było po problemie. Mogłem przykleić warstwy izolacji od spodu blatu pozycjonując je tymi wkrętami.

 

 

Po wklejeniu obydwu warstw izolacji wyszpachlowałem je żywicą zagęszczoną mikrobalonami. Wychodzi całkiem, całkiem gładko. Taka mała wprawka przed laminowaniem kadłuba... ;-)

 

No i na koniec czyli dzisiaj, powróciłem do gniazda przedniej belki. Brakowało jeszcze dwóch wzmocnień. Małe elementy ale wymagają szablonu do wycięcia. Z pomocą przyszedł (o dziwo) remont salonu czyli wymiana podłogi. Została mi stara pianka podkładowa pod panele. Materiał cieńki ale dość sztywny. Tnie się nożyczkami. Zostało mi tego sporo i już wiem do czego wykorzystam. Szablony z tego sie robi bardzo łatwo i szybko.

 

 

No i to tyle jak na razie w tym sezonie.

 

Pozdrawiam wszystkich szkutników-amatorów i zawodowców również :)

Marek

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Poprawiony: niedziela, 11 września 2016 11:16  

Komentarze  

 
#1 Dek 2016-11-27 21:07
Dziekuje za pozdrowienia,z ciekawoscia sledze opis jak i sama budowe ktora jest przykladem solidnegod i fachowego wykonastwa, szczerze gratuluje i rownez pozrawiam /dek
 

Niestety nie masz uprawnień do komentowania artykułów. Komentarze dodawać mogą tylko zarejestrowani użytkownicy portalu.

Zaloguj się!

Newsletter: Co nowego?



Wiadomość HTML?


Info

Witryna SzkutnikAmator.pl została utworzona, jest prowadzona i utrzymywana przez szkutnię adamboats.pl oraz sklep żeglarski SZTORMIAKI.PL

Wszelkie prawa zastrzeżone.